wtorek, 6 marca 2012

Rozdział 5


Wróciłam do pokoju i z bananem na twarzy kontynuowałam pakowanie. Zadzwoniłam do rodziców i powiedziałam o której ląduje. Gdy Gemma wyszła z łazienki wzięłam prysznic i przebrałam się w piżamę. Siedząc w łóżkach długo jeszcze rozmawiałyśmy planując przy tym nasze następne spotkanie. Przez te kilka dni naprawdę się z nią zaprzyjaźniłam, wiedziałam że mogę powiedzieć jej o wszystkim. Kładąc się spać sprawdziłam komórkę. Miałam 2 nieodebrane wiadomości.
Słodkich snów. Już za tobą wszyscy tęsknimy. Napisz jak tylko wylądujesz. ;D ~ Harry.
Fajnie, że w końcu postanowiłaś dać nam swój numer ;D Szczęśliwej podróży. ~ Lou.
Odpisałam Harremu:
Ja też już za wami tęsknie. Oczywiście, że się odezwę. Dobranoc ;D ~ Nicky.
I Louisowi:
Dziękuję ;D haha. Mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy. Pozdrawiam, ~Nicky.
Rano obudziła mnie Gemma. Powiedziała, że musimy już się powoli zbierać, żeby nie przegapić samolotu. Bez niej na pewno bym się spóźniła. Zniosłyśmy na dół walizki. Taksówka zawiozła nas na lotnisko. Na miejscu byłyśmy 2 godziny przed czasem. Przeszłyśmy przez odprawę paszportową. W sklepie kupiłyśmy żelki, twixy i wodę. Spojrzałam na tablicę nasz lot  Paryż – Berlin był planowo. Poczekałyśmy 25 minut i mogłyśmy kierować się do samolotu. Usiadłam koło okna a Gemma obok mnie. Lot minął spokojnie, całą drogę rozmawiałyśmy. Wiedziałam, że ciężko będzie nam się rozstać. Gdy samolot wylądował w Berlinie nadszedł ten moment. Gemma zapewniła mnie, że niedługo się zobaczymy i żebym napisała jej sms jak już wyląduje w Krakowie. Przytuliłam ją mocno, po czym wyszła z samolotu machając mi. Na miejsce osób które wysiadały wsiedli kolejni pasażerowie. Za mną usiadł nieznośny 4 latek, który całą drogę kopał mnie w siedzenie. Po godzinie byłam już na miejscu. Odebrałam bagaż. Przy wyjściu czekali już na mnie rodzice. Rzuciłam im się na szyję, nie mogłam się doczekać kiedy w końcu będę w domu. Byłam strasznie zmęczona. W samochodzie napisałam smsy do chłopaków i Gemmy z wiadomością, że już wracam do domu. Po powrocie zjadłam tylko jakąś kolacje i od razu położyłam się do łóżka.
Następnego dnia umówiłam się z Olą i Martyną. Miały do mnie wpaść zaraz przed południem. Był ostatni dzień wakacji, więc chciałam go spędzić z moimi najlepszymi przyjaciółkami. Zjadłam śniadanie, ubrałam się i usłyszałam dzwonek do drzwi. Wyszłam z pokoju i je otworzyłam.
- Cześć.! W końcu jesteś. Ale się stęskniłam! -  krzyczała Martyna przytulając mnie.
- Tak jestem! – powiedziałam odwzajemniając uścisk.
- Doma .! – krzyknęła na wejściu Ola.
- Jak ja się za wami stęskniłam! – odpowiedziałam.
Zrobiłyśmy grupowego misia, po czym nalałyśmy sok i poszłyśmy do mojego pokoju.
- Opowiadajcie co, co się działo przez całe lato, jak mnie nie było? – powiedziałam do przyjaciółek.
- A więc nic się raczej nie zmieniło odkąd rozmawiałyśmy tydzień temu na skype – zaczęła Ola. – To ty powinnaś nam opowiadać, byłaś w UK i Paryżu .!
- Jak to się nie zmieniło? – oburzyła się Martyna. – No a ONI? – powiedziała wymieniając porozumiewawcze spojrzenie z Olą.
- Jacy ONI ? – zapytałam zaciekawiona.
- No więc jest ich 5 .! Są mili słodcy, czarujący i sławni – zaczęła podekscytowana Martyna.
- To boysband z UK, który zajął 3 miejsce w VII edycji X-Factora – powiedziała Ola.
- Brzmi nieźle. Pokażcie mi ich – odpowiedziałam.
Ola włączyła mój komputer, po czym na youtube wpisała One Direction What makes you beautiful. Kliknęła pierwsze okienko i zabrzmiała piosenka. Po kilku sekundach było zbliżenie na chłopaka, który zaczął śpiewać! Kopara mi opadła.! Nie mogłam wymówić ani słowa.
- Wiedziałam, że ci się spodoba – wykrzyknęła Ola.
- Oni są tak mega słodcy, że nie ma szans, żeby ktoś się w nich nie zakochał – dodała Martyna.
- Powiedz coś w końcu – nalegała Ola.
-  Omfg.! – krzyknęłam.
- Co? – zapytała zdziwiona Ola.
- Ja ich znam! – powiedziałam z trudem. Byłam w szoku.
- Jak to ich znasz? – zapytała Martyna w jeszcze większym szoku.
- Poznałam ich w Paryżu! – odparłam.
- I nie wiedziałaś, że są sławni? – zapytała zdziwiona Ola.
- Nie miałam zielonego pojęcia. Zaraz wam pokażę zdjęcia! – powiedziałam wyciągając z torby aparat.
Włączyłam pokaz slajdów. Najpierw ukazały się moje zdjęcia z UK. W końcu nadszedł czas na te z Paryża. Pokazałam dziewczynom zdjęcia z parku i te na lodach. Na każdym zachowywaliśmy się jak wariaci. Dziewczyny zaniemówiły z wrażenia.
- Ty ich serio znasz! – wykrzyknęła Ola.
- Przecież mówię. Tylko teraz jestem na nich cholernie zła – dodałam.
- Dlaczego? – zapytała Martyna.
- Nic mi nie powiedzieli! Ani słowa o tym, że są sławni! Wiedziałam, że już gdzieś ich wdziałam… ale nie myślałam, że mogą mi zrobić coś takiego.!
- Spokojnie, masz do nich numer ? – zapytała Ola.
- Tak, mam – odpowiedziałam.
- O to koniecznie musisz mi dać telefon do Nialla.! – wykrzyknęła Martyna.
- Zamknij się głupku – uciszyła ją Ola. – Zadzwoń i poproś, żeby ci to wytłumaczyli – zaproponowała.
- Zobaczę, muszę to przemyśleć – odpowiedziałam.
Postanowiłam, że nie będę się pierwsza odzywać.  Jeśli któryś z nich zadzwoni wyjaśnimy sprawę. Razem z dziewczynami weszłyśmy do salonu, rzuciłyśmy się na sofę. Włączyłam MTV.
- To ostatni dzień wakacji. Musimy go zapamiętać. Zróbmy coś – powiedziała Martyna.
- To co powiecie na nocowanie w namiocie, ognisko i te sprawy? – zaproponowałam.
- Świetny pomysł. Jutro jest niedziela to zostanie mamy tylko 1 dzień, zróbmy coś szalonego – dodała Ola.
Zadzwoniłam do taty, który w tym czasie był jeszcze w pracy. Poprosiłam go, żeby rozłożył nam namiot w ogrodzie, jak wróci.  Zgodził się, ale poinformował mnie, że dziś wieczorem idą z mamą do znajomych i bardzo późno wrócą. Ucieszyłam się na tą wiadomość. Nikt nie będzie nam przeszkadzał. Wzięłam klucz i zamknęłam dom. Poszłyśmy do sklepu, aby kupić sobie coś do jedzenia na nasz biwak. Kupiłyśmy kiełbaski, chipsy i dużo słodyczy. Wracając ze sklepu Ola poszła do siebie spakować kilka rzeczy, a ja wraz z Martyną poszłam do jej domu. W mieszkaniu był tylko jej starszy brat, bo jej rodzice gdzieś pojechali. Zaczęłyśmy pakować jej rzeczy, jakieś magazyny, słuchawki, kiedy do pokoju wszedł brat.
- Śpicie dziś w namiocie? – zapytał podejrzanie.
- Tak, co w tym dziwnego? – odpowiedziała Martyna wystawiając mu język.
- Nic, zupełnie nic. Tak sobie myślałem, czy nie potrzebujecie może trochę procentów? Tak dla milszej atmosfery? – zapytał uśmiechając się.
Zaczęłam szurać Martynę łokciem. Wymieniłyśmy spojrzenia. Zaproponował, że kupi nam alkohol. To było co najmniej dziwne.
- Chcesz? – zapytałam przyjaciółki.
-Możemy spróbować, co nam szkodzi.
- To jak zdecydowane? – zapytał chłopak.
- Tak. Załatw nam – odpowiedziałam mu.
Wyszłyśmy Martyny domu i poszłyśmy do mnie. Na ogrodzie namiot był już rozłożony. Zaczęłyśmy rozpakowywać rzeczy kupione w sklepie. Po kilku minutach dołączyła do nas Ola. Opowiedziałyśmy o propozycji brata Martyny. Zareagowała podobnie jak my.  Nie minęło 20 minut, a mój tata zawołał mnie i powiedział, że już wychodzą. Kazał nam się dobrze zachowywać i wyszedł. Martyna dostała smsa od brata, że wraca ze sklepu i zaraz przywiezie nam towar. I zaczęła się zabawa. Puściłyśmy muzykę, skakałyśmy i tańczyłyśmy. Dochodziła 20:00. Rozpaliłyśmy ognisko i zaczęłyśmy smażyć kiełbaski. Wypiłyśmy po pierwszym piwie. Ok. godziny 21 zadzwoniła do mnie mama i powiedziała, że zostaną u znajomych jeszcze przez niedzielę. Ucieszyłam się. Wypytała jak się bawimy i czy damy sobie radę. Poinformowałam przyjaciółki, że rodzice dziś nie wrócą. Ola w tym czasie przyniosła nam drinki. Wypiłyśmy ich kilka, zgubiłam rachubę. Dochodziła 1 w nocy. Przeniosłyśmy się do namiotu. Zadzwonił mój telefon. Odebrałam, nie patrząc kto dzowni.
- Hallo ?
- Nicky? Tu Harry. Dlaczego nie dzwoniłaś? Martwiłem się …
- Doprawdy ? Nie masz mi nic do powiedzenia? – zaczęłam.
- Chodzi ci o to, że jesteśmy sławni ? – zapytał zmieszany chłopak.
- No a niby o co? Dlaczego mi nie powiedzieliście ?
- Nie denerwuj się. Chciałem, żebyś poznała prawdziwego mnie, a nie jakąś gwiazdę – tłumaczył się Harry.
- Więc to tak.! Uważasz mnie za pustą idiotkę, która poleciałaby na ciebie tylko dlatego, że jesteś sławny! Aż tak słabo mnie oceniasz? – wydarłam się do słuchawki.
- To nie tak …
- Wiesz co? Nie mam ochoty z tobą gadać!– przerwałam mu i odłożyłam słuchawkę.
- Ostre to było, przybij żółwia! – wykrzyknęła Ola.
Później chyba poszłyśmy spać. Niewiele pamiętam z tamtej nocy. Procenty wzięły górę. Rano, gdy się obudziłam jedyne czego pragnęłam to wody. Zaspokoiłam potrzebę i obudziłam dziewczyny. One także rzuciły się na butelkę. Też pamiętały ten wieczór jak przez mgłę. Dla pewności, że nie zrobiłam nic głupiego sprawdziłam listę połączeń. Tak jak myślałam. Dzwonił Harry. Nie pamiętałam, co mu powiedziałam. Próbowałam sobie przypomnieć, ale bez skutku. Wciąż byłam na niego zła, za to że nie powiedział mi o ich sławie, ale postanowiłam zadzwonić i po prostu dowiedzieć się, co mu powiedziałam zeszłej nocy. Próbowałam się dodzwonić kilka razy, ale nie odbierał. Wybrałam numer Louisa. Chciałam zapytać, czy nie wie czegoś na temat naszej rozmowy.  Był poza zasięgiem. Postanowiłam spróbować później.
Razem z dziewczynami zrobiłyśmy sobie naleśniki z nutellą na śniadanie. Nie obyło się bez aspiryny. Pierwszy raz upiłyśmy się jak … . Pozbyłyśmy się dowodów, aby rodzice się nie dowiedzieli. Miałabym wtedy przechlapane. Obejrzałyśmy jakiś film na DVD i dziewczyny musiały iść do domu. Było południe. Chciałam się przewietrzyć, założyłam słuchawki i wyszłam do parku. Był nieduży, ale bardzo czysty. Weszłam na plac zabaw i usiadłam na ławce. Nie było tam żadnych dzieci. Wtedy przypomniał mi się park, w którym byłam w Paryżu. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, jak bardzo tęsknię za tymi wariatami. Spróbowałam zadzwonić jeszcze raz. Tym razem do Zayna.
- Hallo ? – zapytał chłopka.
- Cześć, jak dobrze cię słyszeć! – krzyknęłam do słuchawki.
- Nicky? Super, że dzwonisz! Opowiadaj, co u ciebie?
- Powoli leci. Jutro pierwszy dzień szkoły. Ale nie ważne, lepiej gadaj jak tam u was?
- Jako tako. Nie da się ukryć, że mamy trochę napiętą atmosferę pomiędzy nami a Harrym. I to wszystko tak nagle. Wczoraj wszystko było w porządku, a dziś znów z nikim nie chce rozmawiać – opowiadał chłopak.
-  Nie, to wszystko moja wina – zaczęłam.
- Nie gadaj głupot, przecież ty jesteś w Polsce a on tu …
- Tak, ale dzwoniłam wczoraj do niego.
- Pokłóciliście się, czy co ? – zapytał Zayn.
- Sama nie wiem. Byłam kompletnie pijana. Nie pamiętam co mu naopowiadałam – tłumaczyłam się.
- O to nieciekawie …
- Dasz mi z nim porozmawiać ? – zapytałam.
- Jasne, zaraz zaniosę mu telefon. Poczekaj chwilę – odpowiedział Zayn.


--------------------------------------------
Rozdział taki o . Przepraszam za błędy ;DD
Następny postaram się dodać w weekend. 
Dziękuję za wszystkie komentarze i obserwatorów. Jesteście kochani <3 

 

9 komentarzy:

  1. Hahaha, weż tu może nie przytaczaj przeżyć z żucia prywatnego? Psujesz mi reputację xdd A rozdział jak zwykle świetnyy <3 Kuźwa, źle się pisze komentaże z ręką w gipsie o_O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohh.. to tylko 1 sytuacja .! ;DD Fajne było "zacieranie śladów" heheh ;p Musimy to powtórzyć .!!

      Usuń
  2. super rozdział czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  3. zajefajoski :) kocham tego bloga <3 szybko dodawaj nastepny :DD zapraszam do siebie: http://jednachwila1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, na pewno zajrzę do cb . ^^

      Usuń
  4. Cudowny!!!!pisz dalej... aye-i-love-you.blogspot.com ZAPRASZAM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;D Zajrzę na pewno ^^

      Usuń